"Super Nowości" z dnia 29.06.2009 – Adam Cyło
Z posłem Zbigniewem Rynasiewiczem, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Infrastruktury, rozmawia Adam Cyło
- Kiedy doczekamy się naziemniej telewizji cyfrowej w woj. podkarpackim?
- Cyfryzacja czy - jak się czasami mówi - digitalizacja telewizji to bardzo ważny proces, wręcz przełom w nadawaniu telewizyjnym. Ale jak na razie widoki nie są najlepsze. Według dokumentów Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, obszar naszego województwa zostanie objęty sygnałem naziemniej telewizji cyfrowej bardzo późno. Przejście z dotychczasowego analogowego na cyfrowy może nastąpić dopiero w 2011 roku. Musimy szukać rozwiązania, by to przyśpieszyć. Wyszedłem z propozycją, by zwiększyć liczbę nadajników. Mogłyby pojawić się w Krośnie, Leżajsku i Mielcu. To pozwoliłoby odbierać sygnał cyfrowy na Podkarpaciu jak najwcześniej.
- Dlaczego KRRiT umieściła nasze województwo na końcu?
- Uważam, że to skutek naszego przygranicznego położenia. Prawdopodobnie polski sygnał telewizyjny nakładałby się na sygnały ukraińskie czy słowackie. A zatem potrzebnych jest więcej międzynarodowych uzgodnień niż np. w centrum kraju. Tu wchodzimy też w sferę bezpieczeństwa państwa. Chociaż nie wykluczam również prozaicznego powodu, że po prostu komuś nie chciało się o to zadbać.
- Ostatnio pojawiły się opinie, że nowy sposób nadawania w ogóle jest zagrożony. I to pomimo, że miał się pojawić już 30 września.
- Faktycznie, nie każdemu zależy na powszechnej cyfryzacji. Oczywiście, to biznes, więc rządzą nim prawa rynku. W tej chwili tort jest podzielony, rządzą nim nadawcy prywatni. Chodzi o to, że obecni operatorzy platform cyfrowych straciliby klientów. To wielkie pieniądze.
- A co zyskaliby na cyfryzacji mieszkańcy?
- Sygnał cyfrowy pozwoliłby oglądać telewizję nowej generacji bez płacenia operatorom. Więcej osób miałoby zatem dostęp do większej liczby bezpłatnych programów. Ponadto pozwoliłby też na większe upowszechnienie Internetu. Sygnał cyfrowy zapewniłby też lepszą jakość obrazu.

