"Super Nowości" z dnia 09.02.2009 Paweł Kuca
- Kiedy rząd kazał szukać miliardowych oszczędności w państwie, głośno było też o tym, że parlamentarzyści będą mieli pensje wyższe o 400 zł. Posłowie powinni się wycofać z tego dodatku?
- Te dodatkowe pieniądze to nie są podwyżki, bo w Sejmie nie ma jakichś dodatkowych kwot na pensje posłów. To jest waloryzacja, która wynika z inflacji. Podobne waloryzacje mają np. urzędnicy czy samorządowcy. Tylko, że w przypadku posłów, po waloryzacji pensje wzrosły o 400 zł. Ale jestem za tym, żeby w sytuacji polityki oszczędzania zamrozić pensje wysokich urzędników państwowych, a także parlamentarzystów, w wysokości sprzed waloryzacji.
- Tyle że w mediach było słychać głosy ludzi, których mocno zdenerwowały wyższe poselskie pensje - zwłaszcza w obliczu debatowania o kryzysie i zachęt do polityki zaciskania pasa.
- Powtórzę, że to waloryzacja, a nie podwyżka. Ale zgadzam się z tym, że ludzie powinni wiedzieć, że jeśli oszczędzamy – to wszyscy. Dlatego np. można też zamrozić kwoty, jakie posłowie dostają na biura poselskie. Spotykamy się z ludźmi z terenu Podkarpacia i widać jasno, że żartów nie ma. Słychać, ze niektóre zakłady ograniczają czas pracy. Jeśli to nie przyniesie efektu, mogą być zwolnienia. Dlatego przykład oszczędzania ze strony posłów byłby wskazany.
- Widzi pan wśród posłów taka powszechną ochotę do oszczędzania na sobie? Bo specjalnie o tym nie słychać.
- Mogę mówić za siebie, chociaż myślę, że wielu posłów uważa podobnie. Trzeba postawić sprawę zamrożenia płac wysokich urzędników czy parlamentarzystów. Taką ustawę można szybko przeprowadzić przez Sejm.

