"Super Nowości" z dnia 19.02.2010 – Krzysztof Pipała
Ze Zbigniewem Rynasiewiczem, posłem Platformy Obywatelskiej, przewodniczącym sejmowej Komisji Infrastruktury, rozmawia Krzysztof Pipała
W poprzedni poniedziałek w Rzeszowie gościł Cezary Grabarczyk, minister infrastruktury, który rozmawiał z szefami PKP, PKP Cargo i PKP Przewozy Regionalne, o rozwoju linii kolejowych na Podkarpaciu. Media jednak napisały tylko o uroczystości podpisania umów na budowę obwodnicy Jarosławia i odcinka trasy szybkiego ruchu S19 Rzeszów - Stobierna.
- Bo media na Podkarpaciu, tak zresztą jak i w całej Polsce, są podekscytowane budową autostrad i dróg szybkiego ruchu. I ja się temu nie dziwię, ponieważ tych autostrad i dróg szybkiego ruchu pożądamy ogromnie.
I nie dziwi Pana, że nic nie napisano o sprawie linii kolejowych?
- Będę się dziwił dopiero, jeśli w najbliższym czasie media nie zaczną się tym interesować. Powody są co najmniej dwa. Po pierwsze, dlatego, że zarówno w Ministerstwie Infrastruktury, jak i w sejmowej Komisji Infrastruktury, której przewodniczę, sprawy autostrad i dróg ekspresowych mamy już załatwione a w najbliższych miesiącach podpisane zostaną umowy na wykonawstwo ostatnich zaplanowanych odcinków i tymi sprawami już nie zajmuje się ani ministerstwo, ani sejmowa komisja, tylko Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Powód drugi to taki, że w całej zachodniej Europie buduje się trasy dla kolei dużych prędkości, a ludzie zaczynają się przesiadać do nich z samochodów i z samolotów. My też musimy to zrobić i to szybciej niż oni, aby ich dogonić. Wzorem dla nas jest w tym przypadku Hiszpania.
Wie Pan, jaka jest średnia prędkość pociągu na trasie Jasło – Zagórz?
- Wiem, jakieś 27 kilometrów na godzinę. Wiem też doskonale, ile godzin trzeba zmitrężyć, aby dojechać pociągiem z Rzeszowa do Warszawy. Wiem też, jak jest na innych trasach. Doskonale wiemy, jak wygląda sytuacja kolei w Polsce i że jest ona przedmiotem kpin i żartów. Ale my jesteśmy od tego, aby to zmieniać. Ostatnia kwestia, jaka jeszcze stoi na przeszkodzie, by rozpocząć dynamiczną zmianę sytuacji, to oddłużenie PKP SA, by przestała się ona koncentrować na spłacie długów i skupiła tylko na swojej operacyjnej działalności, czyli modernizacji linii kolejowych.
Kiedy trasą Kraków-Przemyśl będziemy podróżować z prędkością 130-160 kilometrów na godzinę?
- Szef PKP SA, Andrzej Wach, zapewnia, że będzie to możliwe już w roku 2013. Przed Euro 2012 nie da się zdążyć, bo w czasie modernizacji linii nie można wyłączać jej z eksploatacji.
A kiedy z Rzeszowa do Warszawy dotrzemy w 3 godziny?
- Nie podam dokładnego terminu, bo ciągle nierozwiązana jest kwestia finansowania odcinka Ocice - Skarżysko. Odcinek Rzeszów-Ocice przez Tarnobrzeg i Sandomierz jest już przystosowany do prędkości 120 km/h, a modernizacja odcinka Warszawa - Skarżysko też już jest załatwiona. Pozostaje tylko kwestia tego kluczowego odcinka Ocice - Skarżysko.
Po co w takim razie wręczył Pan ministrowi Grabarczykowi petycję autorstwa swojego i europosłanki Elżbiety Łukacijewskiej, dotyczącą uwzględnienia Podkarpacia w budowie kolei dużych prędkości?
- Ponieważ w perspektywicznych planach rozwoju kolei dużych prędkości naszego regionu nie uwzględniono. A musimy być uwzględniani chociażby z tego powodu, że Ukraina kiedyś zostanie przyjęta do Unii Europejskiej i szybka kolej na trasie Lwów - Polska, na pewno nie będzie narzekać na brak pasażerów. Natomiast podzielam pogląd resortu infrastruktury i PKP SA, że w jak najszybszej perspektywie czasowej powinno powstać połączenie kolei dużych prędkości w kształcie litery Y, czyli z Warszawy do Łodzi i z Łodzi rozwidlające się na Poznań i Wrocław.
Dlaczego?
- Dlatego, że będzie to pierwszy etap budowy szybkich kolei i on musi, podkreślam - musi zakończyć się sukcesem. - Idziemy w tej kwestii drogą hiszpańską. Oni najpierw wybudowali odcinek Madryt - Sewilla, by zobaczyć, jak społeczeństwo na to zareaguje. Powodzenie linii było ogromne, ludzie przestawali korzystać z autostrad i samolotów. To powodzenie zrodziło presję innych regionów na budowę szybkich kolei i teraz Hiszpania ma tych linii około 2 tysięcy kilometrów, a planuje budowę kolejnych pięciu tysięcy. Mamy nadzieję, że w Polsce będzie tak samo. A na koniec to powiem panu, że mimo takiego zainteresowania podpisaniem umów na budowę obwodnicy Jarosławia i odcinka S19 Rzeszów - Stobierna, media przegapiły w tej drugiej kwestii jeden istotny, można nawet powiedzieć historyczny fakt.
Jaki?
- Taki, że umowa na wykonawstwo odcinka S19 Rzeszów - Stobierna jest w ogóle pierwszą umową wykonawczą na całym polskim odcinku SI9. Czyli, że budowę S19 zaczynamy od Rzeszowa.
"Super Nowości" z dnia 27.11.2009 – Adam Cyło
Z posłem Zbigniewem Rynasiewiczem, wiceprzewodniczącym sejmowej komisji infrastruktury i członkiem parlamentarnego zespołu ds. energetyki, rozmawia Adam Cyło
- Rządowi prywatyzacja nie wychodzi. Minister skarbu Aleksander Grad przyznaje, że wpływy będą znacznie niższe niż zakładane. Jak to tłumaczyć?
- Sama prywatyzacja, to dobry pomysł. Ale atmosfera wokół prywatyzacji jest nieszczególna, sprawa sprzedaży stoczni jest przedstawiana na opak i niewłaściwie. Urzędnicy obawiają się pracować i podejmować jakiekolwiek decyzje, gdyż może się to skończyć dla nich ciąganiem po sądach i prokuraturach.
- A publiczne aukcje, które organizuje Ministerstwo Skarbu?
- Te firmy, które są w gorszej kondycji powinny być sprzedawane przez publiczne aukcje. Wtedy wszystko jest przejrzyste. Ale trzeba zrozumieć, że firmy będące w słabszej kondycji cieszą się mniejszym zainteresowaniem inwestorów. Tym bym tłumaczył, że nie było np. chętnych na Zakład Zespołów Narzędziowych ze Stalowej Woli.
- Niezrealizowanie założeń budżetowych skończy się dziurą budżetową. To może oznaczać, że w następnym roku nie będzie np. podwyżek w sferze budżetowej.
- Założenia do budżetu są właściwe i zostaną zrealizowane. Uważam, że deficyt nie przekroczy zakładanego poziomu. A skąd pieniądze? Będziemy ich szukać. Np. w tym roku rozstrzygnięto przetargi na budowę dróg ekspresowych. Oszczędności przetargowe wyniosły przy tym 9 mld zł. Te pieniądze mogą zastąpić planowany dochód z prywatyzacji.
- Co ze sprzedażą firm energetycznych?
- Za kilkanaście dni (5 listopada - przyp. red.) na giełdzie pojawi się Polska Grupa Energetyczna. Zainteresowanie zakupem akcji już jest ogromne, bo to dobra inwestycja. Natomiast koncern Enea na razie nie został sprzedany. Myślę, że niemiecki koncern RWE, który negocjował zakup większościowego pakietu zrezygnował, chcąc obniżyć cenę. Uważam, że gdy nie ma pewności, iż zostanie uzyskana dobra cena, to czasem lepiej się wstrzymać z transakcją.
"Super Nowości" z dnia 29.06.2009 – Paweł Kuca
Z posłem ZBIGNIEWEM RYNASIEWICZEM, wiceprzewodniczącym Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, rozmawia Paweł Kuca.
Został pan nowym wiceszefem klubu parlamentarnego PO. To wpływa na pozycję polityczną regionalnej PO, czy ma też znaczenie dla spraw regionu?
- To jest ze sobą połączone. Wiceprzewodniczący klubu jest odpowiedzialny za całość spraw w parlamencie w ramach dziedziny, którą się zajmuje. Mnie pozostaną sprawy infrastruktury, prawdopodobnie dojdzie też rolnictwo. Tu nie chodzi tylko o sprawy, którymi zajmują się komisje. Ważne jest też kreowanie aktów prawnych, współpraca z rządem, która ma wpływać na rozwój poszczególnych dziedzin, w tym istotnych dla Podkarpacia.
Do tej pory, jeśli chodzi o Podkarpacie, były głosy, że w kolacji PO-PSL to ludowcy potrafią ugrać więcej. A są w mniejszości.
- Obojętnie, jakiekolwiek by były wpływy, należy się starać, żeby były większe. Wybory do Parlamentu Europejskiego i sukces Elżbiety Łukacijewskiej pokazały, że PO wzmacnia swoją pozycję na Podkarpaciu. Chociaż oczywiście byłoby lepiej, gdybyśmy wybory wygrali. W sprawach infrastruktury, za które odpowiadałem, udało się osiągnąć parę celów. Za kilka dni będzie inauguracja spółki lotniskowej. To jest sukces, bo wspólnie z marszałkiem województwa, dyrektorem Przedsiębiorstwa Porty Lotnicze, udało się rozwiązać sprawę spółki. Mimo cięć są zapisane pieniądze na kolej do Warszawy.
Czy z powodu kryzysu mogą być kłopoty z oczekiwanymi na Podkarpaciu inwestycjami.
- W najbliższym czasie chcemy się skoncentrować na likwidacji barier, które utrudniają realizację inwestycji, a także na możliwości szybszego finansowania inwestycji z innych źródeł niż budżet państwa. Chodzi o unijne fundusze, a także obligacje na kwotę 10 mld złotych, które ma wyemitować Bank Gospodarstwa Krajowego. Jeśli inwestycje byłyby oparte tylko na budżecie, cały proces inwestycyjny może się załamać. Przy innych rozwiązaniach, takie inwestycje jak droga S19 czy autostrada na Podkarpaciu będą realizowane.
"Super Nowości" z dnia 29.06.2009 – Adam Cyło
Z posłem Zbigniewem Rynasiewiczem, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Infrastruktury, rozmawia Adam Cyło
- Kiedy doczekamy się naziemniej telewizji cyfrowej w woj. podkarpackim?
- Cyfryzacja czy - jak się czasami mówi - digitalizacja telewizji to bardzo ważny proces, wręcz przełom w nadawaniu telewizyjnym. Ale jak na razie widoki nie są najlepsze. Według dokumentów Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, obszar naszego województwa zostanie objęty sygnałem naziemniej telewizji cyfrowej bardzo późno. Przejście z dotychczasowego analogowego na cyfrowy może nastąpić dopiero w 2011 roku. Musimy szukać rozwiązania, by to przyśpieszyć. Wyszedłem z propozycją, by zwiększyć liczbę nadajników. Mogłyby pojawić się w Krośnie, Leżajsku i Mielcu. To pozwoliłoby odbierać sygnał cyfrowy na Podkarpaciu jak najwcześniej.
- Dlaczego KRRiT umieściła nasze województwo na końcu?
- Uważam, że to skutek naszego przygranicznego położenia. Prawdopodobnie polski sygnał telewizyjny nakładałby się na sygnały ukraińskie czy słowackie. A zatem potrzebnych jest więcej międzynarodowych uzgodnień niż np. w centrum kraju. Tu wchodzimy też w sferę bezpieczeństwa państwa. Chociaż nie wykluczam również prozaicznego powodu, że po prostu komuś nie chciało się o to zadbać.
- Ostatnio pojawiły się opinie, że nowy sposób nadawania w ogóle jest zagrożony. I to pomimo, że miał się pojawić już 30 września.
- Faktycznie, nie każdemu zależy na powszechnej cyfryzacji. Oczywiście, to biznes, więc rządzą nim prawa rynku. W tej chwili tort jest podzielony, rządzą nim nadawcy prywatni. Chodzi o to, że obecni operatorzy platform cyfrowych straciliby klientów. To wielkie pieniądze.
- A co zyskaliby na cyfryzacji mieszkańcy?
- Sygnał cyfrowy pozwoliłby oglądać telewizję nowej generacji bez płacenia operatorom. Więcej osób miałoby zatem dostęp do większej liczby bezpłatnych programów. Ponadto pozwoliłby też na większe upowszechnienie Internetu. Sygnał cyfrowy zapewniłby też lepszą jakość obrazu.
"Super Nowości" z dnia 25.03.2009 - Krzysztof Rokosz
Ze Zbigniewem Rynasiewiczem, przewodniczącym sejmowej Komisji Infrastruktury, o przyszłości portu lotniczego Rzeszów - Jasionka rozmawia Krzysztof Rokosz
- Komisja Europejska zaakceptowała pomoc publiczną dla spółki lotniskowej. Co to oznacza?
- Będzie można skorzystać z pieniędzy europejskich na rozbudowę infrastruktury lotniskowej, a potrzeb jest wiele. Trzeba wybudować terminal pasażerski i płytę postojową dla samolotów, a następnie terminal towarowy. Potrzebna jest droga kołowania równoległa do pasa startowego. Komisja Europejska zgodziła się też na wniesienie majątku województwa podkarpackiego do spółki, która będzie zarządzała lotniskiem. Dotychczas władzę tę sprawuje warszawska dyrekcja przedsiębiorstwa Porty Lotnicze. Dla nich najważniejszy jest rozwój Okęcia i olbrzymie problemy z rozbudową tamtejszego terminalu. Potrzeby podrzeszowskiej Jasionki i możliwości, jakie ma to lotnisko, są z warszawskiego punktu widzenia niewiele znaczące. Dlatego zarządzanie portem lotniczym w Jasionce musi być tu, na miejscu. Wiem, że minister infrastruktury akceptuje wniesienie majątku PPL-u do spółki, a zgodę na to wkrótce wyda minister skarbu. Przez resztę prawnych procedur powinno się udać przebrnąć w najbliższych tygodniach, więc na przełomie maja i czerwca spółka przejmie zarządzanie lotniskiem.
- I co dalej?
- To już zależy od operatywności zarządu spółki. Czeka go pracowity czas. Trzeba stworzyć struktury, których w Jasionce obecnie nie ma. Chodzi chociażby o służby księgowe i finansowe, kadry. Równolegle trzeba kończyć przygotowania do budowy terminalu i pozyskiwać przewoźników dla nowych połączeń. Potencjał przewozów pasażerskich i towarowych z Podkarpacia jest ogromny. To wielka szansa dla Jasionki. Musimy ją wykorzystać.
- Czy lotnisko może liczyć na poparcie polityków?
- A czy bez tego byłoby możliwe dotarcie do obecnego momentu? To, że lada tydzień spółka zacznie działać, jest efektem ciężkiej pracy wielu podkarpackich polityków, parlamentarzystów, władz administracji rządowej i samorządowej. Również aktywnie uczestniczyłem w tych działaniach i będę nadal wspierał wszystko, co służy rozwojowi lotniska.